LCG umarło, niech żyje LCG!

Trochę niespodziewanie gruchnęła dzisiaj wieść, że Fantasy Flight Games wprowadza format draft dla swoich dwóch czołowych karcianek – Game of Thrones i Android: Netrunner. Pierwszą reakcją chyba wszystkich zwolenników formatu LCG jest totalne osłupienie. To znaczy, że od dzisiaj gra z założenia bez losowych zestawów stanie się kolejną grą kolekcjonerską? Czyżby LCG umarło, zabite przez swoich twórców?

Przede wszystkim słowo wyjaśnienia czym jest draft. Format ten znany jest przede wszystkim z nieśmiertelnego Magic: the Gathering. Na turnieje organizowane w ten sposób nie przynosi się własnych kart, a w zamian za większe niż zazwyczaj wpisowe kupuje się nowe zestawy. Następnie kilku (najczęściej ośmiu) graczy siada przy jednym ze stolików i jednocześnie otwiera swoje paczki. Wybierają z nich po jednej karcie, a pozostałe przekazują w prawo. Całość trwa tak długo, aż pula kart zostanie wyczerpana. Wtedy otwiera się kolejną paczkę i dla odmiany podaje w lewo, i tak dalej aż każdy zbierze pulę kart odpowiednią do złożenia talii.

W przypadku Netrunnera, zdecydowanie bardziej popularnego u nas niż GoT LCG, w standardowym drafcie może wziąć udział od 4 do 8 graczy, z których każdy dostanie trzy zestawy – jeden startowy, drugi dla korporacji, trzeci dla runnera. Każdy bierze udział w dwóch draftach – jednym dla każdej ze stron. Gdy jest parzysta liczba graczy w przedziale 8 do 16 połowa graczy dostaje, oprócz startowego, wyłącznie zestaw korporacji, a połowa wyłącznie zestaw runnera i grać będzie tylko jedną ze stron. Wiadomo też, że zarówno korporacja, jak i runner na potrzeby draftu dostanie nową tożsamość.

The Shadow

Mamy więc karciankę, której dla wielu osób głównym atutem była pełna informacja co do kart, które dostaniemy w zestawach. Teraz ten stan rzeczy się zmienia – czyżby oznaczał koniec epoki LCG?

Wręcz przeciwnie – dla żywych karcianek złota era dopiero nadchodzi!

Przede wszystkim w końcu sklepy będą w stanie zarabiać na turniejach. Do tej pory bolączką LCG było to, że na turnieje przynosiło się jedynie własne karty i sklep nie miał żadnego profitu z organizacji imprezy. Najczęściej wyglądało to więc tak, że by cokolwiek zostało zrobione potrzebna była chęć i wysiłki fanów danej gry. Jeśli do wzięcia udziału w zawodach konieczne będzie kupienie kart, to automatycznie zarobi na tym sprzedawca i będzie miał motywację do częstszego wykazywania inicjatywy. Poza tym oczywistym jest, że wraz z każdym kolejnym cyklem wydawniczym, w przypadku żywych karcianek rósł próg wejścia. Jeśli z zasady nie robi się losowych zestawów i nie ma rotacji, to po pewnym czasie nieuniknione jest zwyczajne zwiększenie siły nowych kart, bo zwyczajnie brakuje pomysłów na całkowicie nowe mechaniki. Gdy na turnieju w formacie draft każdy dostaje teoretycznie taką samą pulę kart, to automatycznie wyrównywane są szanse między nowicjuszami, a osobami które kupują kolejne rozszerzenia od początku.

Nie bez znaczenia na pewno będzie też urozmaicenie rozgrywek. We wspomnianym już Magicu przez całą historię gry przewinęło się kilkanaście formatów i pewnie jeszcze niejeden zostanie wymyślony. Ich różnorodność sprawia, że ta sama gra w zależności od turnieju oferuje całkiem inne wyzwania. Są gracze, którzy na przykład specjalizują się tylko w jednym, określonym formacie, gdyż nie zawsze osoba która buduje świetne talie z pełnej puli kart jest w stanie poradzić sobie z ograniczeniami wynikającymi z ich ograniczonej ilości.

Ostatecznie w końcu na rynku pojawi się więcej tzw. „jedynek” z zestawu podstawowego. Zdobycie ich bez konieczności wydawania ponad 100 zł na całą podstawkę może być kuszącą opcją dla osób, które do tej pory nie zdecydowały się na ten krok.

Trzeba przyznać, że FFG bardzo dobrze przemyślało sobie strategię rozwoju swoich karcianek i wprowadzenie opcjonalnego, losowego formatu może zdecydowanie zwiększyć ich popularność. Pewnie wiele osób będzie teraz zapowiadało śmierć LCG, tworzyło internetowe petycje, toczyło wirtualne wojny, a w końcu albo pogodzi się z sytuacją albo zrezygnuje z grania. I dobrze – na ich miejsce przyjdą kolejni, a żywe karcianki wkroczą w nowy, zdecydowanie ciekawszy etap.

  • Karolina Rudny

    Nie przepadam za netrunnerem (czyżby przez wysoki odsetek przegranych :P?) ale mimo wszystko uważam, że gra sprawdza się w obecnej postaci. Czy się sprawdzi w nowej wersji? To się jeszcze okaże, i tak jej raczej nie polubię 😛

  • Robert C.

    „Przede wszystkim w końcu sklepy będą w stanie zarabiać na turniejach.” właśnie dlatego mnie nie ciągnie do LCG nastawienie na wyciąganie kasy od klientów. Biznesowo to pewnie dobry model ale jakie korzyści mają z tego gracze? Poza tym mam nieodparte wrażenie że takie podejście jeszcze nasili wpływ grubości portfela na zwycięstwo w rozgrywce ale tutaj mogę się mylić.

    • Udział w turnieju to ciekawe przeżycie i jak to w turniejach bywa można wygrać nagrody rzeczowe i wieczną chwałę 😉

  • Czy Redakcja ma może w planach nagranie video-poradnika z zasadami do Netrunnera?

  • Problem jaki widzę w Netrunnerze z draftem oddzielnym dla runnera i corpo jest taki, że w Magicu masz pewne informacje, co zabiera przeciwnik i możesz próbować się na to przygotować w trakcie draftu. Tutaj jeżeli runnerzy robią swój draft, corpo robi swój – wiedza o talii z jaką przyjdzie nam się zmierzyć jest zerowa, a runnerzy/corpo będą wchodzili sobie w drogę (a przy takim założeniu to nie oni ze sobą rywalizują)

    • Epyon

      Nie chciałem aż tak bardzo wdawać się w szczegóły – w standardowym wariancie najpierw gra się draft dla korporacji.

  • Paweł

    Magic: the Gathering porzuciłem właśnie dlatego, że zbyt często wychodziły nowe dodatki i zacząłem odstawać z kartami od znajomych. Gra mnie bardzo jarała, ale zaczęło mnie irytować to ile wydaje na jedną grę. Dlatego też przerzuciłem się na planszówki, bo mogę w ciągu roku za te same pieniądze kupić kilka różniących się w rozgrywce gier.

  • Jak widzę wielki potencjał w netrunnerze jako draft, tak ciężko puki co widzę to w AGOT:)… Ale tutaj jest racja, nowym graczom bardzo ciężko wejść w AGOTA, bo jest drogi entry level

  • kruck

    Czy ktoś orientuje się, ile średnio wynoszą ceny takich paczek do draftów?

    • Dobre pytanie.

    • Epyon

      Od czasu publikacji wpisu pojawiły się nowe informacje – starter pack 5$, paczki dla koporacji i dla runnera po 12 albo 15$.

  • Tomek

    Ten draft to tylko wisienka na torcie. Nie będzie tam nowych kart, tylko będzie pula 240 kart (już wydanych) która w losowych packach będą dostępne. Jak chcesz to dalej kupujesz nie losowe data packi, a od czasu do czasu mozesz sobie pojsc na turniej w innym formacie (czyli w drafcie). Zwiększa to koszty grania. Niski koszt w modelu LCG jest dużą zaletą, ale nic nie stoi na przeszkodzi żeby tymi samymi packami grać kilka razy. Zagrałeś 2 razy draft w sklepie, a potem sobie można mały turniej zrobić i robisz recycling starych draft packów (8 osób przynosi 2 draft packi i losujesz z nich 8).