Wpisy

Spaaaać…

Dzisiaj wpisu na blogu nie będzie.

Czytaj więcej

To będzie wspaniała noc

Moje niedzielne spotkania z planszówkami mają tę ogromną wadę, że trwają zaledwie pięć godzin. To zdecydowanie zbyt mało, by nasycić wygłodniałego po całym tygodniu abstynencji geeka. Ostatnio udało nam się jedynie rozgrzać przy kilku rundkach Pick-a-Dog, trochę wytężyć mózgi przy Kemecie, pobawić przy Choose One, a całość zakończyć czteroosobowym starciem w Tezeusza.

Szczególnie pierwsza pozycja okazała się niesamowitym hiciorem. Nie spodziewałem się, że tak prosty pomysł dostarczy aż tyle radochy i tutaj podziękowania za polecenie gry należą się Merry. Kemet niestety niezbyt się przyjął ale mam nadzieję że w najbliższym czasie będzie jeszcze okazja dać grze szansę, być może w zmienionym składzie. Z kolei Choose One wydawnictwa Looney Labs już trzeci tydzień święci triumfy jako ulubiona imprezówka i chyba nieprędko się to zmieni. W końcu Tezeusz, wzięty raczej „na wybadanie” w gronie dwóch osób grających pierwszy raz i dwóch mających do czynienia z prototypem wypadł zgodnie z oczekiwaniami – nieco chaotycznie, ale wciąż satysfakcjonująco

Mimo wszystko cztery partie na tydzień to nie jest imponujący wynik, więc nic dziwnego że coraz częściej łapię się na tym, że nie gram tyle co kiedyś – z każdym kolejnym semestrem więcej czasu zajmuje mi uczelnia i pozostałe obowiązki. Jest to pewnie ułamek tego, z czym muszą zmierzyć się osoby mające na głowie pracę, rodzinę i dzieci do wychowania, ale mimo wszystko już teraz staram się opierać temu zjawisku jak tylko mogę. Ktoś powiedział, że mężczyźni dojrzewają do trzeciego roku życia, a potem już tylko rosną i chyba jest w tym stwierdzeniu jakaś prawda, bo ostatnio trochę z dziecięcym uporem chciałbym zwyczajnie olać pozostałe sprawy i rozerwać się przy kilkugodzinnej partyjce Dominant Species, czy Gry o tron. A najlepiej obu.

Całe szczęście już w sobotę spotykamy się ze znajomymi na całą nockę, w trakcie której w ruch pójdą wszystkie tytuły, na które normalnie brakuje czasu. Na pewno zabieram ze sobą Cyklady, które w swoje ręce dorwałem dopiero niedawno i z miejsca się w nich zakochałem. Dodatkowo w torbie znajdzie się miejsce na Chaos w Starym Świecie i kurzących się już chyba od roku na półce Kupców i korsarzy. Liczę na to, że w przerwach na stół trafi Dixit oraz Netrunner. Podchodząc do sprawy racjonalnie już teraz wiem, że tego pięknego planu nie uda się zrealizować w całości, ale po raz kolejny odzywa się we mnie dziecko, które ma nadzieję, że w jakiś magiczny sposób ta noc potrwa dłużej.

Noc, w trakcie której po raz kolejny spróbuję zbudować potężne metropolie, zyskać łaskę bogów i roznieść w pył armie przeciwników.

Noc, gdy rozsieję spaczenie, wypowiem wojnę kultystom rywalizujących o dominację bóstw Chaosu, a wreszcie sprowadzę zagładę na Stary Świat.

Noc spędzoną na pachnącym solą i rumem okręcie, grabiąc handlarzy i zatapiając wojskowe galeony.

Bezsenną noc poświęconą na włamanie na świetnie bronione serwery korporacji.

I wreszcie noc, w której odbędę bajkową podróż do krainy wyobraźni.

Już nie mogę się doczekać i niecierpliwie odliczam kolejne dni. W piątek zapewne będę odliczał już godziny, po raz kolejny wertując instrukcje i przypominając sobie zasady. Następna okazja do spędzenia nad planszą kilkunastu godzin zapewne zbyt prędko się nie zdarzy, ale nie zamierzam martwić się na zapas.